Uroda – dobro czy zło

image

Uroda jest kwestią obyczaju. Jejku jakiego znów obyczaju, zapytałby jakiś mądry człowiek.  Obyczaju danego kraju, odparłabym. Życie ładnej osoby na terytorium danego kraju, uzależnione jest od sposobu postrzegania piękna na tamtejszym terenie. Do rzeczy.
Istnieją kraje, gdzie piękno kobiety uważane jest za wielki skarb. Uroda jest cennym darem i pięknej kobiecie otwiera setki możliwości. Jest ona podziwiana. Jest rozchwytywana. Jako żona,  jest ubóstwiana przez dumnego męża. Co w tym takiego dziwnego pomyślicie? Jest to tak normalne jak poranna rosa, ale widocznie nie mieliście okazji zaobserwować fenomenu odwrotego. Są kraje, gdzie kobiety nie rodzą się z urodą Claudi Schiffer.  Są niskie, raczej przy kości i zupełnie nieciekawe .  Życie tych kobiet, sprowadza się do jednego celu – znalezienia męża!  Usidlenia jakiegoś biedaka. Faceci w tych krajach, są natomiast bardzo przystojni. Więc automatycznie, niezbyt urodziwa żona zrobi wszystko, by ptaszek nie wyfrunął z rodzinnego gniazda. Ma zaszczepioną nienawiść do pięknych kobiet. Kobiet, które dla niej stanowią wielkie zagrożenie.  W takim kraju, brzydka szefowa pod żadnym pozorem nie zatrudni ładnej pracownicy. Żaden żonaty czy zaręczony facet także  (ostateczną decyzję podejmuje zawsze żona). Jeśli ta piękna kobieta, jest także inteligentna,  jej los jest z góry przekreślony. Nawet jeśli otworzy własny interes i stanie się ekspertem w swej dziedzinie,  nie otrzyma możliwości obdarzenia jej zaufaniem (faceci by obdarzyli, ale babki nie pozwolą ahahahahah ).  Gdy jest szczupła i wysoka i dodatkowo założy wysokie obcasy,  i mimo to, że zmieści się we wszystkich standardach europejskiech (dotyczących wysokości i wagi),  codziennie będzie musiała wysłuchać tekstów typu:  taka wysoka a jeszcze obcasy zakłada a po co (te niskie, pomimo tego że są niskie, dodatkowo drepczą w mesztach, klapkach bądź balerinkach), chyba nic nie je jak taka chuda, pewnie anoreksyczna.  I ta piękna niegdyś kobieta, powoli zaczyna tracić pewność siebie, powoli zaczyna dochodzić do wniosku, że to ona jest tą dziwną,  tą naznaczoną. Przestaje zakładać podkreślające talię ubrania, zakładać szpilki.  Jej chęć integracji jest tak silna, że zabija jej osobowość. Kobiety jej unikają, gdyż stanowi zagrożenie a faceci też zmykają, obawiając się własnych żon i konsekwencji związanych z ewentualnym rozwodem.  Spotykając te piękne niegdyś kobiety,  dostrzegam puste smutne oczy. Dostrzegam zniszczone marzenia. Wyjechały z nadzieją na lepszy los. Porzuciły własny rodzinny kraj i umarły w środku. Zabiło ich cyniczne i wrogie społeczeństwo.  Społeczeństwo,  które pod przykrywką tolerancji ukrywa rasizm,  rasizm dotyczący piękna i urody. Bojąc się tego co lepsze, co odstaje od normalności, odrzuca i niweczy. Hermetyczni ludzie, hermetyczny kraj. Jeszcze do niedawna,  te piękne „obce” traktowane były, jak coś naprawdę gorszego. Wykorzystywane do opieki nad staruszkami, do szorowania domów. Obecnie sytuacja zmieniła się (lecz tylko z powodu narastającego kryzysu) lecz awers pozostał.  Gdy byłam mała,  moja mama kupowała miesięcznik „Twój Styl„. Do dziś pamiętam artykuł modelkach i o ich braku przystosowania się do społeczeństwa (albo raczej na odwrót – społeczeństwa do nich). Takie to wszystko smutne. Kobiety pełne zazdrości, pełne jakiegoś dziwnego niedosytu. Gotowe zniszczyć każde hipotetyczne zagrożenie. Unia Europejska to jeden wielki mit. Każde społeczeństwo jest inne a połączenie przeciwnych mentalności jest nie do pokonania.  Apeluje do pięknych kobiet,  by przed opuszczeniem swojego pięknego kraju, zastanowiły się nad tym tysiąc razy. No chyba, że mają ochotę na odrzucenie obcasòw, seksownych ciuchów, długich blond włosów i zalotnych rzęs.
P.S. Świadomie nie wymieniłam nazwy opisanego kraju/òw. Z reguły nie lubię wsadzać kija w mrowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *