Kubeczek menstruacyjny.

Kochane , tym razem przetestowałam dla siebie i dla was, rozsławiony kubeczek menstruacyjny.

Od dawna , temat ten obijał mi się o uszy, lecz w końcu dla dobra „nauki” ,postanowiłam poświecić moje szlachetne ciało 🤣🤣🤣✌️.

Zakupu, dokonałam w Rossmannie a nazwa zbiorniczka to SELENACUP. Zapłaciłam około 60 złotych . Kubeczek jest różowy i wykonany został z medycznego silikonu. Jest on raczej twardawy w dotyku a na jego końcu , znajduje się malutki uchwycik w kształcie obrączki .

Jako, że jestem zawsze zakręcona , podczas zakupów nie dostrzegłam, iż na pudełku , podane zostały dokładne rozmiary kubeczków; od S do L wraz z oznaczeniem dzidziusia ( czyli kobiety mającej i nie mającej dzieci).

Oczywiście , przez pomyłkę kupiłam M i potem zastanawiałam się , co z tym fantem zrobić 🙈😂.

W każdym razie, pierwsze założenie jest dosyć trudne i potrzeba wiele cierpliwości a nawet sprytu. Sądzę , iż w późniejszym czasie, każda kobieta nabiera wprawy (pamiętacie pierwsze przeprawy z tamponami?).

Kubeczek, należy „zwinąć” , tak jak pokazuje obrazek na dołączonej instrukcji lub filmik na YouTube i jakimś sposobem wprowadzić do pochwy. Działa on jak prawdziwa zassawka – sam się otwiera i „przykleja” do jej ścianek.

Po jakimś czasie (kilku godzinach ) kubeczek , należy oczywiście wypróżnić , opłukać i z powrotem umieścić w pochwie.

Co do wyciagnięcia go – jest to następna akrobacja! Zbiorniczek, na prawdę zostaje „przyssany” do ścianek i nawet trudno nim poruszyć. Należy go delikatnie obrócić (okręcić) i potem powoli wyjąć.

Nie będę opisywać całej akcji, gdyż nawet mnie, przyprawiła o zawrót głowy 😁.

Gdy już skończy nam się cykl, zbiorniczek należy włożyć do załączonego w opakowaniu pudełeczka i w celu jego dezynfekcji, zalać przegotowaną, gorącą wodą .

Następnie , cały „sprzęt” umieścić w lnianym woreczku , który producent dołączył do opakowania.

Kochane, moje wrażenia są następujące:

– po pierwsze: silikon jest twardy ( przynajmniej dla mnie);

– po drugie: na początku, na prawdę ciężko jest go założyć (graniczy to z mistrzostwem świata);

– po trzecie: właściwie nie wiadomo , kiedy należy go wypróżniać;

– po czwarte: ten malutki ” ogonek” , zmieszczony na jego końcu , wywołuje dziwne uczucie;

Plusy:

– po dobrym opatentowaniu „akcji wkładania i wyciągania” kubeczka, myśle, iż jest to doskonała alternatywa dla tamponów;

– producent, zapewnia wysoką jakość produktu;

– jego sterylność, nie powoduje wysypki , uczuleń i grzybicy;

– gwarantuje stałą wilgotność pochwy (tampony ją wysuszają);

– jest antyalergiczny;

– nie zaburza naturalnego pH pochwy;

– można stosować go przez kilka lat – zarówno w dzień jak i w nocy (aż do 12 godzin jednorazowo);

– sprawdza się także u kobiet praktykujących sport, taniec czy pozostających w ciągłym ruchu.

Refleksja, która przychodzi mi do głowy jest następująca: nie wyobrażam sobie zakładania i wypróżniania kubeczka podczas podróży, np w toalecie lotniska , samolotu itp. Takie toalety, nie są zaopatrzone w bidet , więc kubeczka nie można absolutnie przemyć ! Nie można też przemyć rąk w trakcie jego wymiany.

Czy zakupić?

Myśle, iż jest to kwestia indywidualna oraz praktyczna. Być może kobiety , które już urodziły dzidziusia , nie będą miały z kubeczkiem większych problemów (u mnie jego założenie i wyjęcie graniczyło z wyprawą na Kilimandżaro 🤦‍♀️😂).

(*immagine utilizzata proviene da pixabay )

(** dołączone zdjęcie kubeczka SELENACUP pochodzi ze strony internetowej : https://www.rossmann.pl/Produkt/Selenacup-kubeczek-menstruacyjny-z-medycznego-silikonu-rozmiar-M-1-szt,416609,7492 )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *