Czy przedłużanie rzęs niszczy prawdziwe rzęsy?

Kochane, na samym początku zaznaczam, iż nie jestem kosmetyczką a moje wykształcenie, nie ma z tą dziedziną zupełnie nic wspólnego. Artykuł ten piszę  w oparciu o moje własne doświadczenia.

W wakacje, w związku z moimi licznymi podróżami, zdecydowałam dokleić sobie piękne sztuczne rzęsy. Wspaniała kwestia, każdy by pomyślał; pozwala na totalny „makijażowy relaks”. Dniem i nocą jest się po prostu gwiazdą!

Wiec tak, cała  pierwsza „operacja” zajęła spory kawał czasu i na prawdę nie byłam  już w stanie wyleżeć na niewygodnej kozetce. Po spojrzeniu w lustro na samym początku ogarnęła mnie panika, gdyż cały efekt wydawał mi się bardzo przerysowany. Lecz już wieczorem, zdążyłam się przyzwyczaić i poczułam się bardzo zadowolona.

Pierwszy i drugi tydzień normalne bóstwo! Lecz w trzecim, sztuczne „kępki” zaczęły się wykruszać (odpadały  z naturalnie wypadającą rzęsą ,co zresztą jest procesem jak najbardziej zgodnym z naturą). Oko w każdym razie nie wyglądało już tak pięknie. Na początku czwartego tygodnia, dramat. Zmoczone pisklę z pewnością wygląda lepiej!

By wyglądać jak człowiek, musiałam szybko pobiec do estetyki,  by uzupełnić „wyłysiałe” miejsca.

Cały ten scenariusz przerabiałam wielokrotnie i w grudniu postanowiłam powrócić do naturalności.

Kosmetyczki zapewniały, iż sztuczne doczepiane włoski absolutnie nie niszczą rzęs, a ich wypadanie to naturalny biologiczny proces. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy po odpadnięciu wszystkich (sztucznych) odkryłam, że moje własne są niezmiernie rzadkie i bardzo krótkie. Nawet po użyciu super pogrubiającej i wydłużającej maskary, efekty były opłakane. Musiałam ponad miesiąc czekać, na jako takie odrośnięcie moich pięknych niegdyś rzęs.

Do tego muszę dodać, iż sztuczne rzęsy są bardzo niewygodne podczas codziennej pielęgnacji twarzy a szczególnie podczas zmywania makijażu. Kosmetyczki twierdziły,  iż można je spokojnie myć  wodą,  ale niestety zauważyłam iż częste namaczanie, przyspiesza tylko ich wypadanie.

Jaki z tego wniosek?

Czy jestem zwolenniczką czy też przeciwniczką?

Moje drogie Panie, absolutnie ZA na krótkie okresy czasu, na przykład wakacyjne wyjazdy, czy jakieś ważne imprezy. Na długi okres czasu, absolutnie nie polecam. Jest z tym jednak wiele zachodu, szczególnie podczas pielęgnacji. Wszystko piękne na początku, lecz później wymagające częstych wizyt w salonie z czym oczywiście  wiążą się spore wydatki a o podrapaniu się w oko można tylko pomarzyć! 🙂

Me: https://www.instagram.com/anita.j.valerio/

(*immagini utilizzate provengono da Pixabay)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *